Jesteśmy również na Facebooku, X i Instagramie:

28 lutego 2026

Realia tego, co mężczyźni uważają za "tylko fantazję"

Kolumbia stała się światową stolicą tzw. erotycznego web-camingu/kamerek, czyli wykonywania aktów seksualnych na żywo dla płacących klientów. Obecnie funkcjonuje ok. 15 tys. legalnych studio tego typu i 25 tys. nielegalnych.
 
Szacuje się, że w Kolumbii „pracuje” tak co najmniej 300 tys. kobiet, czyli około 1 na 30 kobiet w wieku 18-40 lat. Jest to forma cyber-prostytucji, ale wszyscy używają eufemistycznego określenia „modelki” albo „praca na kamerkach”.
 
Poniżej przedstawiamy urywki z reportażu magazynu The Sunday Times:
„Camming istnieje w Kolumbii od czasu, gdy pierwsze usługi przesyłania strumieniowego seksu zaczęły się w 2000 roku, ale eksplodowały podczas pandemii. Połączenie rosnącej liczby bezrobotnych kobiet, coraz lepszej jakości połączeń internetowych oraz dużej liczby znudzonych i samotnych mężczyzn w USA, Wielkiej Brytanii i Europie doprowadziło do gorączki złota.
 
Klienci przeważnie myślą, że kobiety (i czasem mężczyźni) są w swoich sypialniach w domu, odpowiadając na ich prośby w zamian za zapłatę w "tokenach", które kupują online. W rzeczywistości, są częścią miliardowego przemysłu, który sprawił, że Kolumbia i jej centra miejskie stały się sercem świata kamerek, obok Rumunii.
 
Kobiety nie znają angielskiego, więc rozmowę na czacie z „klientem” prowadzi tzw. „monitor” – mężczyzna, najczęściej gej, który przekazuje kobietom polecenia.
 
„W systemie, w którym zarabiasz więcej pieniędzy, jeśli dłużej utrzymujesz klienta online, budowanie emocjonalnego połączenia za pośrednictwem czatu jest o wiele ważniejsze - pod względem konsekwentnego zarabiania pieniędzy - niż prosta satysfakcja seksualna”.
 
„Czasami użytkownik zakochuje się w modelce, ale okazuje się, że jest zakochany w osobowości 'monitora’”.
 
"Prawie wszyscy użytkownicy platformy są bardzo samotni, są sami, sami, sami. Więc to, co robisz z modelką, to zwracasz na siebie uwagę, piszesz do nich, stajecie się dobrymi przyjaciółmi, słuchasz tego, czego doświadczają na co dzień. To jak bycie wirtualną żoną lub przyjacielem”.
 
Jednak większość studiów w Kolumbii nie jest błyszczącymi, dobrze zarządzanymi miejscami pracy. Większość jest nielegalna, nieuregulowana i - w niektórych przypadkach - jest miejscem przerażających nadużyć.
 
Dla 23-latniej Victorii kamerka wydawała się być rozwiązaniem jej problemów. Dorastała sama w biedzie w Cúcuta, bez matki i ojca, i zaczęła sprzedawać swoje ciało w parku, gdy miała 15 lat. Jej życie było jednym ciągiem gwałtów i nadużyć. Pewnego dnia zeszłego roku, kiedy była głodna, podeszła do niej kobieta i zaproponowała coś, co brzmiało jak wymarzona propozycja: czy chciałaby pracować w studiu, występować przed kamerą i zarabiać dobre pieniądze, w bezpiecznym miejscu, bez dotykania jej przez nikogo?
 
Poszła do studia: bloku, w którym zarejestrował ją „manager”. Wkrótce zdała sobie sprawę, że wszystko, co jej powiedziano było kłamstwem. „Manager” i jego wykonawcy zniewolili ją, doprowadzając ją do zgwałcenia przez wielu mężczyzn na płatnej transmisji na żywo i do wykonywania poniżających aktów seksualnych.
 
Dla klientów, którzy ją oglądali, była fantazją - młoda Kolumbijka w swojej sypialni -płacili hojnie, aby odgrywała ich pragnienia. W rzeczywistości była więźniem. Przez trzy miesiące Victoria była przetrzymywana w niewoli z pięcioma innymi kobietami na ósmym piętrze bloku, zmuszana do brutalnego wykorzystywania seksualnego przed kamerą, przez co najmniej dziesięć godzin dziennie. Jej zarobki zostały przywłaszczone przez mężczyzn, którzy ją kontrolowali.
 
Kiedy myśli o mężczyznach w bogatych krajach, którzy płacą za oglądanie występów kobiet takich jak ona, czuje się pogwałcona. „To może być dla nich atrakcyjne, ale dla tych z nas, które to robią lub tego doświadczają, jest to męka” - powiedziała. „To nieludzkie; innymi słowy, to boli. Bo dla nich to przyjemność, dla nas to ból”.
 
„Była też zniesmaczona niektórymi prośbami swoich klientów, takimi jak ubieranie się jak uczennica lub zachowywanie się jak dziecko. Jej porywacze kazali jej udawać, że ma 15 lat. Jeśli odmawiała zrobienia czegokolwiek, była bita”.
 
Zdjęcie i źródło: link